Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Reset Forever
Aktualności: Rejestracja nowych użytkowników wyłączona - powód? botowe konta
Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: Praca za granicą inaczej czyli Spinacz do Papieru  (Przeczytany 1771 razy)
madtribal

Wiadomości: 7


Zobacz profil
« : Wrzesień 09, 2008, 10:52:41 »

Jest to post, który zamieściłem na dopiero co otwartym forum komputerowym znajomego.
Kod:
http://xportal.net.pl/
Pomyślałem, że czytelników Reset Forever może zainteresować tematyka, trochę przypominająca niektóre teksty Odlotów z śp. Resetu.  Jeśli znacie jakieś inne ciekawe artykuły proszę podzielcie się nimi:D

W dzisiejszych czasach możemy mieszkać, pracować niemalże wszędzie - przynajmniej teoretycznie.
Wielu młodych ludzi chętnie z tej opcji korzysta; skuszeni wyższymi zarobkami podróżują po świecie szukając szczęścia i realizacji życiowych aspiracji w sprzątaniu londyńskich toalet:). Historia pokazuje jednak, że bogate, rozwijające się kraje zawsze znajdą sposób by ściągnąć do siebie potrzebnych im ludzi -  czy to do konstrukcji rakiet, czy do smażenia frytek w Mc Donaldzie.

Z pewnością wielu z Was słyszało o operacji "Spinacz do papieru" (Operation Paperclip), jednak teksty te są skierowane do tych, którzy tej przyjemności jeszcze nie mięli:) Zaznaczam, że nie ja jestem ich autorem. Linki do źródeł i informacji dodatkowych podaję na końcu tekstu. Z chęcią zapoznam się też z Waszymi opiniami na temat samej operacji Paperclip, pracy na zachodzie, czy z racji tego, że to Hyde Park, Waszego zdania o smaku PRLowskiego "Ptysia"Uśmiech

Zaczynamy:

Gdy po samobójstwie führera Niemcy skapitulowały, a istnienie Trzeciej Rzeszy dobiegło końca, wielka kariera hitlerowskich "cudownych broni" i ich twórców miała się dopiero rozpocząć
Z jednej strony wysoki, dość szczupły mężczyzna o twarzy ściągniętej grymasem bólu, do niedawna gwiazda hitlerowskiego przemysłu i nauki. Z drugiej - doświadczony pułkownik amerykańskiego wywiadu. Nie był to równy pojedynek. W ciągu kilku miesięcy spotykali się wielokrotnie podczas niekończących się przesłuchań.
Pierwszy nie miał ochoty już niczego ukrywać, siedział we wrogim więzieniu, nękało go zapalenie wątroby, miał zgruchotany w wypadku samochodowym bark i złamaną rękę. Drugi wiedział już wszystko, czego chciał się dowiedzieć, ale nie poznał jeszcze odpowiedzi na najważniejsze dla jego przełożonych pytanie.
Pewnego letniego dnia 1945 roku doszło wreszcie do rozstrzygającej rozmowy. "Czy sądzi pan, że mógłby zostać lojalnym obywatelem Stanów Zjednoczonych?" - zapytał wprost pułkownik Holger Toftoy. "Chciałbym spróbować" - odparł bez namysłu Wernher von Braun, były sturmbannführer SS, konstruktor pocisków rakietowych, którymi jeszcze niedawno bombardowany był Londyn.

Koniec wojny, początek wojny

Kapitulacja III Rzeszy przyniosła pokój umęczonej i wykrwawionej Europie. Zakończenie działań zbrojnych na polach bitew oznaczało jednak jednocześnie początek następnej, tym razem cichej wojny na Starym Kontynencie. Stawką były nowe technologie, sekrety naukowe, tajne bronie oraz rzecz najważniejsza - talenty i usługi ludzi, którzy służąc Hitlerowi dokonywali nieraz przełomowych odkryć w nauce i wyznaczali nowe kierunki wyścigu zbrojeń. Do walki stanęły wywiady niedawnych sojuszników - zachodnich aliantów i Związku Radzieckiego.
Wśród zgliszcz Trzeciej Rzeszy kryły się prawdziwe skarby, łupy cenniejsze od mitycznego złota SS czy Bursztynowej Komnaty. Były to m.in. przeciwlotnicze pociski kierowane, znakomite czołgi Königstiger, eksperymentalne myśliwce odrzutowe, nowoczesne zapalniki zbliżeniowe czy działa wielkiego kalibru instalowane na platformach kolejowych.
Alianci pragnęli też się dowiedzieć, jak zaawansowany był hitlerowski projekt wojny bakteriologicznej. Przede wszystkim jednak przedmiotem pożądania wywiadów stały się sekrety techniki rakietowej, szczególnie produkcji bomb V-1 i rakiet V-2. I tajemnica niemieckiej broni atomowej.

W pogoni za bombą

Preludium do walki o atomowe sekrety hitlerowskiej Trzeciej Rzeszy była akcja amerykańskiego wywiadu pod kryptonimem ALSOS.
Operacja ALSOS rozpoczęła się w grudniu 1943 r. we Włoszech, dowodził nią pułkownik Boris T. Pash. Nie przyniosła wielkich sukcesów. Przesłuchiwani oficerowie Luftwaffe nic nie wiedzieli o programie atomowym, a na terenie Włoch nie było też żadnych tajnych laboratoriów. Jesienią 1944 r. operacja weszła w drugą fazę. Tym razem kierował nią fizyk doktor Samuel A. Goudsmit. Jego ludzie wylądowali w Normandii niedługo po alianckim desancie, a wkrótce penetrowali całą Europę Zachodnią - celem było schwytanie 50 najważniejszych niemieckich naukowców, umieszczonych przez Waszyngton na specjalnej liście.
Amerykanie jako pierwsi dotarli do tajnych niemieckich fabryk i laboratoriów w Dahlem, Hechingen i Haigerloch. Nie wahali się również zniszczyć zakładów, które leżały w przyszłej radzieckiej strefie okupacyjnej - np. fabryki metalicznego uranu w Oranienburgu. Gdy Amerykanie odkryli, że można tam przerabiać rudę uranową, natychmiast podjęli decyzję o bombardowaniu zakładów Auera. Nie został z nich kamień na kamieniu. Ludzie Goudsmita wywieźli z Niemiec całe wagony dokumentów i aparatury naukowej oraz ocalałe zapasy ciężkiej wody i uranu. Odzyskali między innymi 1100 ton belgijskiej rudy uranowej (z 1200 ton zagarniętych przez Niemców podczas okupacji Belgii).
Nie zapomnieli też o realizacji drugiego celu ALSOS - zatrzymywaniu osób bezpośrednio zaangażowanych w prace nad reaktorami atomowymi. Wśród setek internowanych naukowców była elita niemieckich fizyków. Między innymi Otto Hahn (który jako pierwszy - w 1938 roku - rozbił jądro atomu), Werner Heisenberg, laureat nagrody Nobla z 1932 roku i Walther Gerlach, który kierował hitlerowskim programem atomowym przez ostatnie półtora roku. Śmietanka niemieckich uczonych została zamknięta w Farm Hall, rezydencji nieopodal Cambridge w Anglii. Tam niedoszli twórcy bomby atomowej Hitlera mieli czekać na koniec wojny.
Operacja ALSOS była wielkim triumfem amerykańskiego wywiadu. Alianci nie tylko schwytali kogo trzeba, ale zdołali też "wyczyścić" z technologii atomowej wszystkie zachodnie strefy okupacyjne, łącznie z francuską - i to jeszcze przed zakończeniem działań wojennych.
Amerykański rząd i generałowie mogli odetchnąć z ulgą. Kontrolowali od tej chwili zdecydowaną większość europejskich zapasów rudy uranowej, co uniemożliwiało skonstruowanie konkurencyjnej bomby atomowej.
Sprzęt, materiały i informacje wywiezione z Niemiec stanowiły dla Amerykanów cenną zdobycz, ale nie miały już praktycznego wpływu na amerykański projekt "Manhattan". Chodziło przede wszystkim o to, by technologia jądrowa nie wpadła w ręce Armii Czerwonej.

Moskwa wkracza do gry
Podczas gdy Goudsmit i jego ludzie penetrowali zachodnią i południową część Niemiec, radzieckie NKWD stworzyło na wschodzie Rzeszy specjalną grupę wywiadowczą pod wodzą Awrama Pawłowicza Zawieniagina, generała NKWD (zastępcy Berii). Udało się jej odnaleźć m.in. obszerne niemieckie archiwa, a w nich informacje o sprowadzeniu na teren Rzeszy dużej ilości uranu. Łupem Rosjan padło 130 ton tlenku uranu przechowywanego w Berlinie. Było to ważne osiągnięcie. Zdaniem Igora Kurczatowa, kierującego radzieckim programem atomowym, zdobycz ta sprawiła, że jego zespół o rok wcześniej niż przewidywano uruchomił reaktor produkujący pluton.
NKWD wywiozło do Rosji także wyposażenie tajnego ośrodka atomowego w Rüdiger pod Wałbrzychem, gdzie Niemcy budowali podziemne laboratorium jądrowe. W Dahlem zdobyto kompletny akcelerator liniowy. W Rheinsbergu - kolejne 30 ton materiałów rozszczepialnych.
Rosjanie wiedzieli, że trzeba się spieszyć. Ich agenci w Stanach Zjednoczonych donosili, że Amerykanie mają już nową broń, a 24 lipca 1945 roku prezydent USA Harry Truman oficjalnie poinformował o tym Stalina.
Dwa tygodnie później eksplozje amerykańskich bomb atomowych nad japońskimi miastami Hiroshimą i Nagasaki radykalnie zmieniły historię wojen. Ta demonstracja amerykańskiej siły militarnej oznaczała początek nowej ery w dziejach zbrojeń. Rosjanie w tym czasie dysponowali już wielką wiedzą teoretyczną, a także informacjami wykradzionymi przez szpiegów penetrujących amerykański projekt "Manhattan". Nie mieli jednak ani reaktorów, ani zakładów produkujących uran, nie wiedzieli nawet jeszcze, gdzie będą wydobywać rudę uranową.
Ku wielkiemu niezadowoleniu Stalina i Berii, poszukiwania na okupowanym terytorium Rzeszy przyniosły mniejsze efekty niż oczekiwano. Najbardziej znani niemieccy fizycy woleli oddać się w ręce Amerykanów - rosyjscy "łowcy głów" musieli zadowolić się znacznie skromniejszą zdobyczą. Schwytali między innymi Gustawa Hertza, laureata nagrody Nobla z 1925 roku. Wreszcie jednak i do Rosjan uśmiechnęło się szczęście. NKWD ujęło wybitnego fizyka - barona Manfreda von Ardenne. Ten niemiecki arystokrata okazał się człowiekiem, który dał nowy impuls radzieckim badaniom nad bronią atomową i pomógł Stalinowi wrócić do gry o światową dominację.

Dogonić Amerykę

Związek Radziecki bardzo późno przystąpił do badań nad wojskowym zastosowaniem atomu. Pod koniec lat 30. w Europie Zachodniej i Ameryce fizycy dokonywali przełomowych odkryć, a tymczasem Stalin był zajęty wielką czystką. W latach 1937?38 radzieckie służby bezpieczeństwa wymordowały niemal całe dowództwo Armii Czerwonej, sporą część wyższych kadr partyjnych i wielu zwykłych obywateli. Wśród ofiar terroru były tysiące inżynierów i naukowców. Niejeden fizyk trafił wówczas do obozów NKWD.

Rosjanie przegapili start wyścigu po broń jądrową. Najpierw nie wiedzieli, a potem nie wierzyli, że można stworzyć bombę atomową. Dopiero jesienią 1941 roku agent Wadim z londyńskiej rezydentury NKWD doniósł Moskwie o pracach angielskiego Komitetu Uranu i o tym, że możliwe jest ?skonstruowanie bomby uranowej?. W tym samym czasie Rosjanie dowiedzieli się, że podobne prace w USA idą już pełną parą.

Z kolei w lutym 1942 roku na froncie wschodnim w ręce GRU (radziecki wywiad wojskowy) wpadły dowody na istnienie niemieckiego projektu atomowego.

Ławrientij Beria nieufnie podchodził do tych informacji. Jego zdaniem, mogła to być prowokacja ? próba zmuszenia Związku Radzieckiego do zaangażowania wielkich środków w niemożliwą do zrealizowania fantazję. Mimo to radzieckie służby wywiadowcze zdwoiły wysiłki. Z miesiąca na miesiąc dostarczały coraz więcej dowodów na to, że dążenie do stworzenia broni atomowej jest na Zachodzie traktowane poważnie. Wreszcie wiosną 1943 roku także w ZSRR ruszył na dobre program militarnych badań atomowych, kierowany przez Igora Kurczatowa.

Zapisane
madtribal

Wiadomości: 7


Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Wrzesień 09, 2008, 10:53:25 »

Rosyjscy naukowcy mieli wiele do nadrobienia. Nie brakowało wśród nich znakomitych teoretyków, ale w kwestii badań praktycznych pozostawali daleko za Amerykanami. Dysponowali jednak doskonałym źródłem informacji ? w USA działała siatka Klausa Fuchsa, najbardziej skutecznego spośród radzieckich szpiegów atomowych. Aż do wpadki w 1949 r. Fuchs i jego współpracownicy regularnie dostarczali Moskwie raporty o szczegółach amerykańskich badań. Radzieccy uczeni pracowicie powtarzali wcześniejsze eksperymenty amerykańskich naukowców, sprawdzając starannie każdą informację.

Stalin i Beria nie znali słowa ?porażka?. Naukowcy wiedzieli, że najmniejszy błąd może zaprowadzić ich przed pluton egzekucyjny albo do łagru. W tej sytuacji schwytanie w 1945 roku Manfreda von Ardenne było dla nich prawdziwą gratką i pozwoliło przyspieszyć harmonogram prac.

Baron niemal do ostatnich dni wojny pracował w swoim berlińskim laboratorium nad nowatorskimi metodami rozdzielania izotopów uranu. Heisenberg i inni luminarze hitlerowskiego programu uranowego lekceważyli jego dokonania, sądząc, że brnie w ślepy zaułek. Rosjanie, którzy znali sekrety Amerykanów, szybko się zorientowali, że osiągnięcia von Ardenne'a są równie imponujące jak fizyków z USA. Przejęli więc i laboratorium barona, i jego samego. Kwestia udziału niemieckich naukowców w stworzeniu radzieckiej bomby atomowej była przez lata otoczona ścisłą tajemnicą. Jak wspomina genialny fizyk i współtwórca radzieckiej broni jądrowej Andriej Sacharow, jemu samemu wiadomo było o tym niewiele. Raz tylko usłyszał coś od innego fizyka Dimitrija Zubariewa o pracach prowadzonych nad Morzem Czarnym. Osadzono tam w tajnym ośrodku schwytanych w Niemczech naukowców, z którymi ?kierownictwo wiązało duże nadzieje, lecz nie bardzo

im ufało, dlatego nie podejmowano tam prawie żadnej poważnej pracy, było nudno? ? tak Sacharow cytuje opinię Zubariewa.

Od Hitlera do Stalina

Niemców przywieziono nad Morze Czarne z polecenia generała Zawieniagina, który nadzorował poszukiwania łupów naukowo-technicznych na terenie Rzeszy, a potem stalinowski projekt atomowy. Sacharow nie znał całej prawdy, bo znać jej nie mógł. Radziecki projekt atomowy był realizowany od jesieni 1946 roku z wielkim rozmachem, w wielu miejscach jednocześnie, ale członkowie poszczególnych zespołów badawczych często nie wiedzieli o istnieniu pozostałych. Pełnię wiedzy mieli nieliczni ? generał Zawieniagin, a przede wszystkim Beria i Stalin. Prace prowadzono zarówno w Moskwie, jak i w ośrodkach, z których część przekształcono później w poligony jądrowe lub zakazane ?miasteczka atomowe? ? ich lokalizacja do upadku ZSRR była utrzymywana w tajemnicy.

Manfred von Ardenne, jak wielu innych niemieckich naukowców, trafił do ośrodka w Suchumi (Gruzja), gdzie w latach 1946?50 przeprowadził wiele niezwykle cennych doświadczeń, mocno przyspieszając uruchomienie w 1947 roku pierwszego radzieckiego reaktora atomowego. Jeden sukces rodził kolejne.

W 1949 roku Rosjanie dokonali pierwszego próbnego wybuchu jądrowego ? bomba Stalina stała się faktem. Pięć lat później za swój wkład w rozwój radzieckiej atomistyki von Ardenne został wyróżniony Nagrodą Stalinowską. Nie mogło być mowy o pomyłce albo chwaleniu na wyrost. Jak pisze francuski historyk Pierre de Vilemarest, ?to właśnie Ardenne ukończył konstrukcję pierwszej sowieckiej bomby atomowej?. Byli i inni: Bewilogue, Geib, Vollmer, Wirth, Thiessen, Timofeeff, Zimmer czy Riehl (ten ostatni był specjalistą od oczyszczania uranu). Część z nich zmarła w ZSRR, innym po latach zezwolono na powrót do Niemiec ? oczywiście tych socjalistycznych. Profesor von Ardenne spędził jesień swego życia w luksusowej willi w Dreźnie, ciesząc się szacunkiem jako wybitny obywatel NRD. Zmarł już po zjednoczeniu Niemiec, w 1997 roku.

Rakietowe szlaki

Po lądowaniu aliantów w Normandii oficerowie wywiadu USA rozpoczęli jeszcze jedno polowanie na niemieckich naukowców. Akcja ALSOS koncentrowała się na fizykach i sekretach atomowych, natomiast celem operacji "Overcast" byli inni nazistowscy specjaliści - od broni chemicznej, biologicznej, nawet psychologicznej, a przede wszystkim budowniczowie rakiet V-2.
Pociski rakietowe były bronią, której nie tylko alianci nie posiadali, ale przed którą nie umieli się także bronić. Nic więc dziwnego, że ogromny nacisk położono na schwytanie Wernhera von Brauna, twórcy hitlerowskiego programu rakietowego.
Von Braun aż do ostatnich dni wojny prowadził prace nad udoskonaleniem rakiet V-2. W lutym ewakuowano słynny ośrodek w Peenemünde, ale produkcję podjęły zakłady Mittelwerk w Bleicherode (centralne Niemcy). W kwietniu 1945 r. zespół rakietowy przeniesiono do podalpejskiego Oberammergau. 2 maja von Braun z najbliższymi współpracownikami przeszedł na austriacką stronę granicy i oddał się w ręce Amerykanów.
Gdy zaproponowano mu pracę dla armii Stanów Zjednoczonych, nie wahał się ani chwili. Oto los dawał mu niepowtarzalną szansę: mógł powrócić do ukochanych badań i liczyć na szybkie zapomnienie swoich wojennych przewin. Von Braun był sturmbannführerem SS, a w jego zakładach rakietowych zmarło z wycieńczenia wielu więźniów zmuszanych do niewolniczej pracy. Amerykańska propozycja dała mu szansę uniknięcia ławy oskarżonych.
W lipcu 1945 r. w amerykańskim obozie Dustbin przebywało już ponad 350 niemieckich naukowców: chemików, inżynierów, projektantów łodzi podwodnych i niemal cały wunderteam Wernhera von Brauna. On sam został przewieziony do Ameryki 18 września 1945 r. Dwa tygodnie później trafił do El Paso, gdzie w Fort Bliss powstał ośrodek badań rakietowych i poligon doświadczalny. Do jego dyspozycji oddano blisko 100 niezmontowanych rakiet V-2 przejętych przez Amerykanów w zakładach Mittelwerk i 14 ton zdobycznych dokumentów.
W lutym 1946 roku zespół niemieckich specjalistów pracujących pod wodzą von Brauna liczył już 118 osób. Wszystkich znał z czasów Peenemünde, niektórych nawet z lat 30., kiedy hitlerowski program rakietowy stawiał dopiero pierwsze kroki. Tym samym operacja "Overcast" przybrała dość nieoczekiwany obrót. Początkowo chodziło tylko o zdobycie potrzebnych informacji, a przesłuchiwanych naukowców zamierzano po prostu wypuścić. Szybko okazało się, że znacznie większe korzyści przyniesie nakłonienie ich do stałej współpracy. Jednak seria przecieków do prasy i groźba zdekonspirowania całej akcji sprawiły, że "Overcast" musiał zostać zakończony szybciej niż zamierzano.
13 marca 1946 roku jednym pociągnięciem pióra prezydent Harry Truman przekształcił więc "Overcast" w nową operację o kryptonimie "Paper-clip". Nie chodziło już o schwytanie hitlerowskich naukowców, lecz o wprowadzenie w życie nietypowego "programu imigracyjnego". Dzięki "Paperclip" do roku 1955 w USA zamieszkało około tysiąca nazistowskich naukowców. Była to nieoceniona pomoc w czasach rozkręcającej się zimnej wojny. Większość z nich - w tym sam von Braun - otrzymała amerykańskie obywatelstwo

Po drugiej stronie

Podobnie jak w wypadku wyścigu po atomowe sekrety III Rzeszy, Rosjanie nie mieli zamiaru oddawać Amerykanom pola w dziedzinie technologii rakietowych. We wrześniu 1944 r. Armia Czerwona zajęła niemiecki poligon w Bliźnie. Mieściły się tam stanowiska startowe V-2, siejących już wówczas strach w Londynie. Na wieść o radzieckim sukcesie Brytyjczycy poprosili Stalina o pomoc. Dyktator najpierw się zgodził, a potem cynicznie oszukał sprzymierzeńców. Wpuścił na poligon brytyjską delegację i pozwolił jej na zebranie znajdujących się tam części rakiet. Potem jednak skrzynie zaginęły podczas przeładunku w Moskwie, a kiedy się odnalazły, wewnątrz był już tylko złom.
Po zakończeniu wojny w radzieckiej strefie okupacyjnej znalazły się dwie najważniejsze rakietowe placówki badawcze: Peenemünde i zakłady Mittelwerk w Nordhausen. Pierwsza z nich została ewakuowana przez samych Niemców, drugą wcześniej doszczętnie ogołocili Amerykanie. Nie zniechęciło to Rosjan. Jeszcze w 1945 roku uruchomili ponownie zakłady Mittelwerk i nowy projekt badawczy - Przedsiębiorstwo Rakietowe w Bleicherode.
Prace nad odtworzeniem i udoskonaleniem niemieckiej technologii postępowały błyskawicznie. Jak celnie zauważa amerykański historyk i chemik Dennis Piszkiewicz, "armia USA i Wernher von Braun pozostawili w Niemczech tysiące zdolnych, twórczych ludzi, którzy nie mieli pracy i chcieli zarabiać duże pieniądze oferowane przez Sowietów".
Ich nadzieje rozwiały się już 21 października 1946 roku. Tego dnia radziecki generał Gajdukow wyprawił huczne przyjęcie, rzekomo z okazji szybkich postępów w pracach nad radziecką V-2. Następnego ranka spitych Niemców i ich rodziny załadowano do wagonów i wywieziono w głąb Rosji. Specjalistów rozdzielono na kilka niezależnych zespołów i osadzono w oddalonych od siebie ośrodkach. Dopiero w latach 1951-1953 stopniowo zwracano im wolność. Wszystkie nagrody za konstruowanie radzieckich rakiet przypadły zespołowi Korolowa.

Piotr Gociek ( magazyn "Focus")



W latach 1930–1931 von Braun studiował w Instytucie Technologii w Berlinie i Zurychu. W 1933 wstąpił do Fliegerkorps i zdobył licencję pilota. W 1934 ukończył studia na Uniwersytecie Berlińskim, otrzymując tytuł doktora. Do Luftwaffe wstąpił w roku 1936. W 1937 został dyrektorem technicznym w ośrodku rakietowym w Peenemünde, rozwijającym technologię rakietową dla zastosowań militarnych (w ówczesnych Niemczech nie można było prowadzić badań nad rakietami dla celów cywilnych). W tym samym roku zapisał się do partii nazistowskiej NSDAP.

W 1940 von Braun został przyjęty do SS i otrzymał stopień Untersturmführera (podporucznika). W 1943 awansował do stopnia Sturmbannführera (majora). Był głównym projektantem rakiety balistycznej A-4, która stała się "bronią odwetową" V-2. Z masową produkcją tej rakiety związana była śmierć wielu tysięcy przymusowych robotników w kompleksie Mittelbau-Dora, powiązanym z obozem koncentracyjnym.

Zapisane
madtribal

Wiadomości: 7


Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Wrzesień 09, 2008, 10:53:50 »

Po kapitulacji Niemiec, von Braun wraz ze współpracownikami poddał się 12 maja 1945 specjalnie wojskom amerykańskim, licząc na możliwość kontynuowania prac nad rakietami do celów cywilnych. Amerykańskie władze, w obliczu rysującej się konfrontacji z państwami komunistycznymi, chętnie przyjęły von Brauna, jak również część jego zespołu i ocalałe części rakiet V-2, przymykając oko na jego wojenną przeszłość (część niemieckich naukowców została z kolei zagarnięta przez ZSRR). Przez pierwsze lata powojenne von Braun i inni niemieccy specjaliści rakietowi pracowali i mieszkali skoszarowani w Forcie Bliss w Teksasie.

W USA von Braun skonstruował najpierw pocisk balistyczny średniego zasięgu Redstone. Na podstawie tej konstrukcji stworzono rakietę Jupiter C, która wyniosła na orbitę pierwszego amerykańskiego sztucznego satelitę Ziemi Explorer 1 31 stycznia 1958. Von Braun został następnie zatrudniony w powstałej w 1958 agencji kosmicznej NASA, stając się pierwszym dyrektorem centrum lotów kosmicznych Marshall Space Flight Center w Alabamie. Kolejnym dziełem von Brauna była rakieta Saturn V, która pozwoliła wylądować amerykańskim astronautom na Księżycu. Za to osiągnięcie został odznaczony w 1969 roku najwyższym odznaczeniem NASA - Distinguished Service Medal. W 1970 roku został zastępcą dyrektora NASA do spraw planowania. W 1972 odszedł jednak z NASA i podjął zatrudnienie w firmie lotniczej Fairchild




OPERACJA "PAPERCLIP"-Po zakończeniu II Wojny Światowej w 1945 roku wywiady zwycięskich Armii Radzieckiej i Amerykańskiej rozpoczęły wielkie polowanie na Niemieckie zdobycze naukowe i militarne. Szukano głównie nowinek takich jak nieznane projekty rakiet, samolotów, badań medycznych i elektroniki. "Rozglądano się" również za szczególnie cennymi obiektami, jakimi byli Nazistowscy naukowcy i inżynierowie, którzy prawie doprowadzili do wygrania wojny.

Amerykański wywiad miał na początku zamiar "wyłapać" naukowców, wysłać ich do Stanów Zjednoczonych, a po wyciągnięciu z nich wszystkich pożytecznych informacji odesłać z powrotem do Niemiec. Lecz kiedy zapoznano się z ich możliwościami i fachowością, stwierdzono iż byłoby marnotrawstwem odsyłać ich z powrotem. Odkrywając latające spodki (Co?), lasery cząsteczkowe w Niemieckich bazach wojskowych, Amerykanie zdecydowali, że ta technologia musi być pod kontrolą CIA i NASA, a prace nad tymi technologiami miały być kontynuowane przez Niemców. Z wdrożeniem tego pomysłu w życie Amerykanie mieli wiele problemów. Amerykańskie prawo wyraźnie zakazywało przyjmowania Niemieckich imigrantów, którzy byli członkami partii Nazistowskiej lub pełnili urzędowe funkcje w organach nadzorowanych przez tą partię. Dotyczyło to trzech czwartych wszystkich naukowców. Należało przekonać prezydenta, że Nazistowscy naukowcy są niezbędni i mogą pomóc w powojennym wysiłku. Prezydent Harry Truman zatwierdził wstępnie, we wrześniu 1946 roku, operację "Paperclip". Był to program naukowy, w którym Nazistowscy naukowcy mieli pomóc Amerykanom w rozwijaniu nowych technologii w czasie trwania Zimnej Wojny. Jakkolwiek Truman wyraźnie zabraniał ściągania ludzi, którzy byli członkami partii Nazistowskiej i robili więcej niż wymagało tego zwykłe członkostwo, ludzi, którzy wyraźnie wspierali Nazizm i dążenia do militarnej ekspansji III Rzeszy. Departament Wojny sekcja JIOA (Joint Intelligence Objectives Agency) przeprowadził tajne dochodzenie w sprawie Nazistowskich naukowców i w lutym 1947 roku przesłał pierwszą setkę akt do Departamentu Stanu i Sprawiedliwości celu ich przejrzenia i zrewidowania. Sammuel Klaus, reprezentant Departamentu Stanu w JIOA, stwierdził, że akta te dotyczą samych "zatwardziałych Nazistów" i odmówił przyznania im wiz uprawniających do przebywania w Stanach Zjednoczonych. Stwierdzenie to wywołało duże "niezadowolenie". Wystosowano pismo, w którym ostrzegano, że "najlepsze interesy Stanów Zjednoczonych zostały zdominowane przez wysiłki na rzecz "dobijania Nazistowskiego konia"". Ostrzegano przed możliwością przystąpienia Nazistowskich naukowców do wrogów Stanów Zjednoczonych i wykorzystania ich potencjału naukowego przez sympatyków ruchu Nazistowskiego. W czasie kiedy JIOA prowadziła śledztwo, które miało na celu "prześwietlenie" naukowców, miało miejsce spotkanie szefa Nazistowskiej siatki wywiadowczej Reincharda Gehlena z dyrektorem CIA Allenem Dullesem. Spotkanie to zaowocowało storpedowaniem śledztwa, Dulles zapewnił Gehlena, że jego ludzie będą bezpieczni w CIA. Gehlen posiadał dobrze zakonspirowaną siatkę Nazistowskich agentów w Związku Radzieckim. Dulles zdecydował, że problem dossie Nazistowskich Naukowców, można przeskoczyć. Zlecił Gehlenowi "przepisanie" akt w celu usunięcia z nich obciążających dowodów. Zgodnie z obietnicą, Dulles dostarczył Nazistowską jednostkę wywiadowczą do CIA, które roztoczyło ochronny parasol nad projektami badawczymi, które brały swój początek z szalonych nazistowskich eksperymentów (MK-ULTRA / ARTICHOKE, OPERATION MIDNIGHT CLIMAX). Wywiad Wojskowy dokonał ostatnich "czystek" w aktach naukowców. Do roku 1955 nie mniej niż 760 Nazistowskich naukowców zostało obywatelami USA i zajęło prominentne stanowiska w środowisku naukowym. Wielu z nich było członkami Gestapo lub partii Nazistowskiej, prowadziło eksperymenty na ludziach w laboratoriach obozów koncentracyjnych (np. testowano, na rzecz Marynarki Wojennej, wytrzymałość człowieka w zimnej wodzie 4-5 stopni Celsjusza, albo zachowanie w rozrzedzonym powietrzu i niskim ciśnieniu dla potrzeb Lotnictwa), wielu z nich było zbrodniarzami wojennymi. Między innymi znaleźli się tacy jak :

Arthur Rudolph
Człowiek ten był dyrektorem obozu koncentracyjnego przy zakładach Dora-Nordhausen, w którym zginęło ok. 20 000 więźniów. Przyczynami ich śmierci były m.in. katowanie, głodzenie i śmierć przez powieszenie. W jego aktach z 1945 roku (w czasie klasyfikacji "przydatności") napisano "100% Nazista, niebezpieczny typ, sugeruje się internowanie". Lecz po "czystkach" w aktach napisano - "nic w jego aktach nie wskazuje na to aby był zbrodniarzem wojennym, nie jest też zaangażowanym Nazistą..."Arthur Rudolph był jednym z naukowców, którzy brali udział w stworzeniu rakiety Saturn 5, która wyniosła na księżyc lądownik Apollo.

Wernher von Braun
To już znana wszystkim "jednostka" - Nazistowski "guru" od rakiet. Od 1937 do 1945 był dyrektorem ośrodka doświadczalnego rakiet w Peenemunde. Jego dossier wskazywało, że nie był "entuzjastą" Nazizmu. Braun pracował w US Army nad projektami rakiet kierowanych, później został mianowany dyrektorem Centrum Lotów Kosmicznych Marshalla w NASA. Był znaną i popularną osobą w świecie naukowym USA w latach 1950 i początku 1960, był również ekspertem-konsultatnem Walta Disneya w filmie "World of Tomorrow". W latach 70-tych został członkiem zarządu NASA.

Kurt Blome
Wysokiej rangi Nazistowski naukowiec. W czasie przesłuchania w 1945, Blome powiedział Amerykanom, że został w 1943 roku przydzielony do eksperymentu, w którym testowano szczepionki przeciwko zarazom. W 1947 roku został osądzony w Norymberdze. Zarzucano mu prowadzenie eksperymentów eutanazji (eksperymenty na chorych więźniach) oraz eksperymenty na ludziach. Chociaż został zrehabilitowany, powszechnie znano i akceptowano jego wcześniejsze, okropne eksperymenty na ludziach. Po zakończeniu procesu w Norymberdze w 1951 roku został wynajęty przez Oddziały Wojsk Chemicznych Stanów Zjednoczonych do prac nad projektem prowadzenia wojny chemicznej.

Walter Schreiber
Był to człowiek zaangażowany w zbrodnicze eksperymenty na więźniach obozów koncentracyjnych, był twórcą funduszu, który wspomagał prowadzenie takich badań. Pomocnik oskarżyciela sądowego w Norymberdze twierdził, że posiada materiały, które pozwolą na skazanie Schreibera, w momencie kiedy zostanie uwolniony przez Rosjan (przetrzymywali go od 1945 do 1948 roku). Operacja Paperclip przydzieliła mu stanowisko w Szkole Pilotów Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych w Randolph Field w Teksasie. Kiedy w 1952 roku opublikowano materiały z procesu w Norymberdze, Schreiberowi załatwiono wizę i pracę w Argentynie, gdzie przebywała jego córka. W 1952 roku wyjechał do Buenos Aires.

Herman Becker-Freysing i Siegfried Ruff
Oni, wraz z Schreiberem, byli jednymi z 23 oskarżonych w Norymberdze o prowadzenie zbrodniczych eksperymentów medycznych. Becker-Freysing został skazany na 20 lat więzienia za eksperymenty prowadzone w Dachau, np.: głodzenie więźniów a następnie gwałtowne pojenie morską wodą chemicznie uzdatnioną do picia. Ruff został również skazany za eksperymenty medyczne w Dachau, prowadził on testy na 80 więźniach, które miały na celu symulowanie wysokości 60 000 stóp w komorach niskociśnieniowych. Becker-Freysing i Ruff byli opłacani przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych za raporty z przebiegu tych eksperymentów.

Generał Reinchard Gehlen
Był to jeden z szefów wywiadu Hitlera. Pięć lat po zakończeniu wojny, zakamuflowany w Bawarii ciągle kierował siatką wywiadowczą agentów, którzy działali na terenie ZSRR. Jego najbliżsi współpracownicy byli zagorzałymi Nazistami, którzy byli współuczestnikami i autorami jednych z najgorszych zbrodni wojennych. Gehlen i jego drużyny SS zostali wynajęci przez CIA i szybko stali się agentami CIA po przekazaniu wielu tajnych danych z archiwów Radzieckich. Gehlen wprowadził najokrutniejsze metody śledcze, jakie były stosowane w czasie wojny : tortury, wielogodzinne przesłuchania, głodzenie. Stosował je dla około 4 milionów Sowieckich jeńców. Jeńcy, którzy odmawiali zeznań i współpracy byli torturowani a na końcu mordowano ich. Zgładzano ich nawet po uzyskaniu informacji. W wyniku takiego postępowania Gehen i jego grupa starali się przejść na stronę Amerykańską i obawiali się złapania przez Rosjan. Dwa miesiące przed kapitulacją Nazistów w 1945 roku, organizacja Gehlena wykonała swój pierwszy ruch. Gehlen i mała, zaufana grupa najstarszych oficerów sfotografowali archiwum dotyczące naczelnego personelu Niemieckiej armii znajdujące w ZSRR. Mikrofilmy spakowane w stalowe, wodoszczelne tuby i ukryto na łące w Alpach Austriackich. Generał William Donovan i Allen Dulles otrzymali propozycję wymiany danych z Radzieckich archiwów w zamian za pracę w szeregach CIA. Wkrótce CIA przekonała się o fachowości wywiadu wojskowego Gehlena z mikrofilmów. Dulles zorganizował prywatną komórkę wywiadowczą na terenie Zachodnich Niemczech i nazwał ją Organizacją Gehlena. Gehlen obiecał ze swojej strony, że nie będzie rekrutował byłych żołnierzy SS, członków partii SD i członków Gestapo. Jak się później okazało załamał tą obietnicę wielokrotnie, a CIA nie starało się go powstrzymać. Dwóch najwcześniej zrekrutowanych agentów to Emil Augsburg i Dr. Franz Six. Byli oni członkami Szwadronów Śmierci, które były używane do masowej eksterminacji Żydów, inteligencji i Sowieckich partyzantów. Zrekrutowano również Williego Kirchbauma przywódcę Gestapo w południowo wschodniej Europie, szefów Gestapo Paryża i Kiel. Z poparciem CIA organizacja Gehlena zorganizowała tzw. "szczurze inie" - trasy którymi przerzucano, z użyciem fałszywych dokumentów, z Europy do Ameryki Południowej i Środkowej. Organizacja pomogła ponad 5 000 Nazistów opuścić Europę i uniknąć procesów sądowych oskarżających o zbrodnie wojenne. Rzeźnik Lionu - Klus Barbie pomagał utworzyć Szwadrony Śmierci w Chile, Argentynie i Slawadorze.

Klaus Barbie
Znany jako Rzeźnik Lionu. Był przywódcą oddziałów SS, które są odpowiedzialne za śmierć tysięcy Francuzów w czasie II Wojny Światowej.

Licio Gelli
Głowa Neofaszystowskiej Loży Masońskiej P2 liczącej 2400 członków, którzy rekrutowali się z elity Włoskiego państwa. Gelli miał powiązania z Włoską mafią, Watykanem, mimo iż nie był katolikiem. Był podwójnym agentem CIA i KGB, odpowiedzialnym za dostarczenie Argentynie pocisków Exocet, organizował również Szczurze Linie do przerzutu nazistów z Europy do Ameryki Południowej i Środkowej.

Projekt Paperclip nie był jedynym tego typu. W miarę jego rozwoju pojawiały się nowe operacje.


Linkownia
http://ravefi.frompoznan.com/topsecret/historia/operacjapaper.htm
http://en.wikipedia.org/wiki/Operation_Paperclip
http://www.focus.pl/
http://biographyservice.w.interia.pl/braun.htm
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wernher_von_Braun
http://www.kiosek.com/oberth/


PS. Musiałem podzielić tekst na kilka postów ze względu na ilość znaków.
Zapisane
Ald
Administrator

Wiadomości: 1325



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #3 : Wrzesień 09, 2008, 12:56:30 »



Dieses ist ein Artikel made of win and awesome!

Chwilowo tl;dr, ale ogólnie tematycznie dość intełesting. Poczytam do końca po kampanii wrześniowej. Ogólnie kawał dobrej roboty.
Zapisane
Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do:  

RetroReaders | linki sponsorowane | Voodoo Guild | Cyfra | suwalszczyzna | płyta analogowa, myjka | ktalog newsy | wigry | części Toyota Mazda | złoto | wyposażenie hotelu | hotel poznań | Torby papierowe | aerobik poznań | ogłoszenia towarzyskie | солнцезащитные очки | animated pirate statues | large bronze children statues | kart rabatowych | dentysta warszawa | śmieciami poznań | gabinecie kosmetycznym poznań | naprawie wózków widłowych | instalacje przemysłowe | stairlifts | kalendarze | stairlift | oferty pracy | poznań hotel | nocleg poznań | Oase | schody poznań | kominki poznań | konstrukcje stalowe | reklamy napojów | płytki klinkierowe | dekoracje ślubne poznań | energooszczędność | okulary przeciwsłoneczne | bezpłatne ogłoszenia | aerobik poznań | hostel poznań | okna aluminiowe poznań |
Powered by SMF 1.1.16 | SMF © 2006-2007, Simple Machines
XHTML | CSS | sitemap | Terra97 design by Bloc