Papkin
Wiadomości: 439
|
 |
« : Czerwiec 13, 2005, 07:17:15 » |
|
Syberia... a konkretniej saga Syberia. Saga najpiękniejszych gier, w jakie dane mi bnyło zagrac. Właśnie skończyłem dwójkę i mam takie powiedzmy "przemyślenia" co do niej... UWAGA pełne spoilerów co do obu części!
Syberia... to kraina marzeń, marzeń dziecięcych. Każdy z nas ma ją głęboko w swoim sercu, nawet, jeśli już dorósł. To maleńki raj, nasze złoto na końcu tęczy, miejsce, nawet wyobrażone i nierzeczywiste, gdzie chcieliśmy sięznaleźć... i wciąż w odmętach świadomości, marzymy o Syberii. Kate Walker wyruszyła z Nowego Yorku, jako prawniczka z perspektywą kariery. Ona zapomniała o tym maleńkim lądzie wewnątrz jej samej. Ta podróż była kolejnym krokiem, ku drodze w dorosłość, życie i normalność. Gdy mokła w deszczu, wchodząc w zamglone miasteczko, byłą ciepłą, radosną dziewczyną. Los spłatałjej jednak figla i musiała przedłużyćswój powrót. Wściekłą na świat, ale i zafascynowana tym, którego miała odnaleźć. Hans Voralberg- genialny, ułomny wynalazca, o burzliwym życiu, pełnym i bólu, który paradoksalnie zadałmu własny ojciec, który nie potrafiłbyćdumny z dziecka, które było inne od pozostałych, które bawiły sięna dworze. Wyruszył w drogę, gdyżchciałodnaleźć mamuty, mityczne stworzenia, znane z bajek o legendarnej, skrytej w oceanie wyspie, którąponoć zamieszkiwały. Wędrowałtu i tam, przynosząc uśmiech miejscom i ludziom, którzy dziś są jużstali, zgorzkniali i puści, bez duszy marzyciela. Panna Walker parła dalej, mimo zatroskanej mamy, przyjaciół i wściekłego szefa, wkońcu odnalazła żywą legendę- ostatniego z rodu Voralbergów. Podróżując doń pociągiem ,wraz z sympatycznym, choć nieco nadgorliwym maszynistą, Oskarem, widziała nadgryzione zębem czasu tereny Rosji i nie tylko. Wszędzie widaćbyło skutki złowieszczego czasu. Rdza, smutek i mgliste wspomnienia minionych dni, to jedyne co tam pozostało. Ale trójka pędziła ku przyszłości. Trafili do Romansburga, na starego i zmęczonego życiem pułkownika Emeliova, wesołego, ale nieco zagubionego w duchu Sirgossa, czy okrutnych braci Iwana i iIgora. Jak w każdej barwnej opowieści i tu pojawiały sięczarne charaktery. Najpierw strażnik w Konkolzgradzie, który ta kbardzo kochał divę Helenę Romański, że gotów był uwięzić ją w Rosyjskiej staci i dzielić z nią piekło, wbrew jej woli, potem chciwy Iwan, który bez skrupułów manipulowałbratem, porywał, niszczył, gnębił otaczający go świat... no i patriarcha. Fanatyk, zdolny zabić w imie Boga, gdyż uważał się za jego wysłannika i jedyny prawdziwy głos. Przemierzając z Hansem, Oskarem i foko-psem Juki, prawniczka poznała, co to strach, determinacja, była gotowa porzucić całe dotychczasowe życie, aby rozweselić tego baśniowego wynalazcę, o którego pogodzie ducha słyszała tyle opowieści. Po wielu trudach, wkońcu udało się dotrzeć do Jukoli, plemienia, które czciło i wielbiło niezwykłe mamuty. Voralberga dopadłą jednak choroba i stoczyłsięwprost do krainy snów ,lęków i koszmarów. "Valadilaine, z jego okrutnym ojcem i młodością. Gotów byłpoświęcięć Oskara, aby osiągnąćcel. Serce pękało młodej Kate. Straciłą przyjaciela. Towarzysza przygód, który pokazał jej, że nawet automat, maszyna potrafi być piękny i bogaty. Dwójka dobiłą do legendarnej Syberii i tam, nareszcie, bo tylu latach żcycia, stary wynalazca poczuł się spełniony. Uśmiechnął, poprawiłczapkę i wsiadł na grzbiet mamuta... jego marzenia... dotarł do swojego lądu. I pożegnał towarzyszkę, ciepłym gestem i uśmiechem. Zapewne dziękowałjej w duchu... a ona została... płącząc przed niekończącymi się polami błękitnych traw. Machając na pozegnanie, zrywając z przeszłością i także dziękując... Hansowi, za to, że pozwoliłjej uwierzyć, że dziecięce marzenia mogąsięspełnić i za to, że świat nie jest takim, jakim sięwydaje. To pełne ciepła miejsce, magiczne, na swój sposób. Niesposób opowiedzieć burzę uczuć, jakie czułem, gdy Hans niknął w mrokach, a przecież byłem pewien, że nic straszniejszego, niż śmierć przyjaciela Walker, ale takze i mojego, Oskara, nie wywoła we mnei takich emocji. Gdy pędziły napisy i ten przepiękny, chwytający za serce motyw muzyczny, nie tylko łkałem w duchu, ale też pochlipiwiałem myśląc o skrytej w sercu gór Valadilene, gdzie rdza i sosny utulały do snu śpiących mieszkańców, Barockstadt... niezwykły uniwersytet, pełen ptaków, zwierząt, ludzi starych, wiedzących o życiu więcej może niż ci, żyjący w prawdziwym świecie... Konkolzgrad, pełną groz ystacje... dzięki niej przeżyłem przygodę, wspaniałą przygodę! I Aralbad... uzdrowsiko, gdzie kończą upadłe gwiazdy. Te myślą, że sława nie przeminie, a ona przenika przez palce i błyska jak bańka mydlana... choćczasem daje szansę, by jeszcze raz jej zakosztować! Poczuć czar młodości i ślepia wpatrzone w twąsylwetkę.Romansburg- pełne przyjaciół, skryte w śniegach miasteczko- ostatniąstację. Pośród domków spacerująludzie. W tym maleńka Malka i pułkownik, któremu Kate rozjaśniłą serce. Było tak zresztą, gdziekolwiek by sięnie pojawiła i z niemal każdym. Lodowe pustynie tundry i wioskę Jukoli, małych, wielkich duchem ludzi. A w końcu spamietać można najpiękniejsze miejsce w sercu. Syberię. Tam, po wielu mękach, czeka nas upragniony spokój i spełnienie marzeń. Bowiem zawsze możesz do niej trafić, bez względu na nienawiść, miłość, troskę, groźby... bez względu na wszystko. To wielkie przeżycie... i tak w łzach niknie obraz porośniętej roślinami i zamieszkałej przez mamuty wysepki. Czy wrócę do niej? Na pewno, ale jużdo swojej własnej... jak mawiałfilozof "Zawsze idź za marzeniem, i znowu i tak wiecznie, aż bez końca". Gdy serce juzżegna z ubolewaniem Oskara, Jukiego, Kate, jej mamę, Dana, Sirgossa, Borysa, Jukoli i wielu innych, a przede wszystkim praktycznego bohatera- Voralberga, mam nadzieję, że znó dane mi będzie zasiąśćjako Kate przed nowym problemem, zagadką, czymkolwiek... ale trzeba umieć żegnać się z najpiękniejszymi rzeczami an tej Ziemi. Krzyczę więc: "żegnaj"... i powodzenia.
|